Moje włosy po lecie potrzebowały mocnej regeneracji. Z pomocą przyszedł Paul Mitchel. Kosmetyki tej marki znałam z opowieści moich blogowych koleżanek i ciesze się, że mogłam użyć ich na własnej skórze (i włosach) jak się sprawdzają u mnie. Wszystkie te produkty z linii Tea Tree pachną zapomnianym przeze mnie od dawna zapachem drzewa herbacianego, który kiedyś bardzo lubiłam. Zapach lawendy koi zmysły i uspokaja, a mięta pieprzowa pobudza.
| Paul Mitchell - Tea Tree Special, Hair and Scalp Treatment i Scalp Care |